środa, 20 maja 2009

Coś się zmieniło. Coś się zaczyna.

Po długim czasie wzlotów i upadków mogę stwierdzić że moja sytuacja nadal NIE jest stabilna. Niestety wszystko ciągle się zmienia. Raz jestem sama, a raz jestem blisko. Nawet moje ulubione herbatniki przestają być ulubione.
Cierpliwie czekam na moją ukochaną Sis. Właściwie to na wszystko czekam i chyba bardzo cierpliwie.
W sobotę Norwegia.
Jestem po maturach (chyba nie poszły najgorzej...)
Miałam cudowne dwie noce i kilka gorszych.
Sama sobie jestem winna. Jestem inna niż powinnam.
Szkoda że ciągle tak się tym wszystkim przejmuję i mam strasznie potargane nerwy.
Będzie co będzie. Już prawie wszystko przeżyłam.

1 komentarze: